Maroko

Mieszkam w Maroku od 2006 roku, zajmuję się turystyką kulturową i organizowaniem indywidualnych wypraw oraz wypraw typu „incentive” dla firm.

O mnie

o mnie ok
Moja działalność „Martinitours” jest zarejestrowana w Polsce: Regon 241110450
Licencja pilota wycieczek nr 4550.
Nazywam się Martyna Łukasiak. Mieszkam w Maroku już od 2006 roku i moi przyjaciele tutaj, nazywają mnie Martini. Od wielu lat organizuję i jeżdżę na wyprawy „off road”, oraz mniej lub bardziej nietypowe wycieczki po Maroku. Pokazuję Europejczykom ten kraj i jego bogatą kulturę od „podszewki”. Zabieram ich na pustynię, w góry i inne magiczne miejsca. Jednak zanim pokochałam Maroko i się z nim zżyłam minęło wiele trudnych lat.

Jeśli masz ochotę odkrywać egzotyczne Maroko, zapraszam Cię do kontaktu.
Opowiedz mi o swoich marzeniach i pozwól mi przygotować dla Ciebie podróż życia.

Dlaczego Maroko?

Od początku….
Do Maroka trafiłam przez „nieszczęśliwy” zbieg okoliczności. Wiele lat mieszkałam w Grecji, którą uważałam za moją drugą ojczyznę. Tam pracowałam dla dużego polskiego biura podróży. Nadszedł jednak moment kiedy otrzymałam polecenie służbowe, aby tymczasowo przenieść się do pracy w Maroku. To było dla mnie bardzo trudne doświadczenie – nowe nieznane terytorium, zupełnie inna kultura, język, ludzie. Byłam załamana i chciałam jak najszybciej wracać do mojej ukochanej Grecji. Niestety nie miałam takiej możliwości. Będąc „skazana” na przebywanie tutaj, zaczęłam odkrywać Maroko na własną rękę.
Przemierzyłam ten kraj „jak Bóg dał” na piechotę, z kozami w lokalnym busie, w zatłoczonym „grand taxi” w luksusowych samochodach terenowych, pociągami, autobusami…

do omnie 3
do omnie 1

Pojechałam pomieszkać w „dzikie” góry Rif, do malutkich wiosek w północnej części Maroka. Zaprzyjaźniłam się i z lokalnym sołtysem i z przypadkowym „możnowładcą”. Poznałam trudne życie Riffenów. Spałam na matach plecionych z agawy w ubogich lepiankach z krowami za ścianą a okolice zwiedzałam na osiołku. Co rano, budziły mnie kury, a potem kobiety robiły mi parawan z własnych ciał abym się umyła w misce, polewając mnie ciepłą i zimną wodą. Wieczorami, słuchałam historii o przemycie „kifu” do Europy…

Innym razem, los się do mnie uśmiechnął i dostałam możliwość pomieszkania przez pewien czas w najstarszym mieście Maroka w Fezie, w samym sercu VIII wiecznej medyny, gdzie czas się zatrzymał w miejscu, i aby dojść do domu, gubiłam się w labiryncie wąskich uliczek, wdychałam zapach drewna cedrowego i oślich odchodów. Mieszkałam w domu jak z Baśni Tysiąca i jednej nocy, w którym ściany były wyłożone kolorowymi mozaikami, pokoje były bez okien na ulicę za to z misternie wyrzeźbionymi sufitami w drewnie cedrowym n a łoże na którym spałam: z potężnym baldachimem. W mieście tym, za dnia, siedziałam często na dachu, a gospodarze domu co jakiś czas podtykali mi pod nos przeróżne smakołyki. Tam zapoznawałam tajniki kuchni feskiej, gotując pod okiem najlepszych kucharek. W mieście, gdzie nocami, podziwiałam orientalne tańce kobiet w zadymianych barach pełnych mężczyzn, smakując szare wino.

fes-38
do omnie 2

Wędrując po górach Atlasu Wysokiego, pukałam do drzwi wielu tubylców. Jadłam z nimi z jednego garnka, rękami, dostając zawsze najlepsze kąski. Byłam proszona na przyjęcia gdzie widziałam biedę o jakiej mi się nie śniło, gdzie wykwintnym daniem był makaron okraszony sosem pomidorowym a na zapiętkę woda ze studni, ale ile było przy tym radości, śpiewów i tańców! Byłam przy narodzinach dzieci i przy …śmierci.
Pół roku mieszkałam na Saharze, bez prądu i wody, budując hotel. Nosiłam wodę w wiadrach aby się umyć, prałam w rzece, piłam kozią maślankę z nomadami, spałam pod kołdra utkaną tylko z gwiazd.
Chodziłam jak miejscowe, do grobowców świętych, prosząc o „barakę” łaskę, dając w im w zamian głowy cukru. To na Saharze dowiedziałam się wiele od miejscowych znachorów, jakie zioła leczą a jakie trują.
Moje podróże się nie kończą. Jednak, fascynacja tym przepięknym krajem doprowadziła mnie do momentu, kiedy zaczęłam się dzielić moją wiedzą, doświadczeniem z ludźmi, którzy tak jak ja chcą odkrywać niesamowite miejsca, poznawać ciekawych ludzi, próbować egzotyczne smaki i czuć niepowtarzalne zapachy. Doświadczać przygód w cudnym słońcu Maroka.

Wszystkie relacje z moich wypraw znajdziesz na blogu.

Napisali o mnie

Maroko z Martini

O Maroku opowiada Martyna Łukasiak – właścicielka firmy Martinitours oferującej autorskie programy wycieczek do tego niezwykłego kraju.

zobacz

Wieczorki marokańskie

Wieczorki organizowane przeze mnie  w różnych miejscach, z udziałem bardzo ciekawych gości

Kuchnia marokańska

Warsztaty poświęcone kuchni marokańskiej. Akademia Kulinarna Studio A. Prowadzący: Martyna Łukasiak

zobacz

Bytomianka w Maghrebie

Bytomianka w Maghrebie, czyli marokańskie fascynacje Martyny Łukasiak

zobacz

Maroko dzień po dniu

Gdyby ktoś był zainteresowany wyprawą do Maroka...

zobacz

Magazyn "Podróże"

W 2012 roku miesięcznik podróże wybrał mój autorski program jako jeden " z 16 niebanalnych pomysłów na Sylwestra "

Magazyn "All Inclusive"

ALL Inclusive ZIMA 2012, strona 18-19

zobacz

Kalejdoskop podróżniczy

Byłam gościem specjalnym na festiwalu podróżników W Rzeszowie w 2012 roku.

Chcesz otrzymywać informacje na temat wypraw?
Zapisz się do newslettera