Kuskus czyli potłuczona kasza

Łupu łup łup – rozlega się
tłucznie z góry tak, że trzęsie się cały 5 piętrowy blok.
Jesteśmy w Maroku, a dokładnie w
Agadirze na pewnym nowoczesnym ( wedle tutejszych standardów) osiedlu
mieszkalnym.
Łup łup – kolejne wstrząsy.
Ponieważ dzielę z sąsiadami dach,
wdrapałam się na górę, aby zobaczyć, co się dzieje.
( w niektórych blokach marokańskich o
wyższym standardzie, czyli z logiką myślenia europejskiego, iż
każdy ma mieć swoją przestrzeń, dachy są podzielone na komórki
i pełnią funkcje naszych piwnic albo jak to robią niektórzy
Francuzi: tarasów do opalania. Muszę dodać, iż nie było by w tym
nic zniechęcającego, w końcu człowiek z Europy chce słońca,
gdyby nie to, że komórki są małe i ogrodzone wysokim 2 metrowym
murem… istne solarium).
Dla mnie dach jest idealnym miejscem do
wieszana prania, niektórzy trzymają tam kury a inni zaś, jak moja
sąsiadka, dostojna starsza pani z tradycyjnej rodziny i plemienia
Chleucha, no właśnie….a moja sąsiadka uparła się iż będzie
tam gotować.   
Weszłam na dach, podążając za odgłosami…  zobaczyłam sąsiadkę siedzącą w kupie zboża z wielkim
moździerzem pomiędzy nogami i w chmurze pyłu. 
Tajemnica została rozwiązana. Moja
sąsiadka robiła kuskus. Jak Bóg przykazał. Tradycyjne. Od
początku, gdyż żona z niej przykładna. Tłukła pszenice i
wydmuchiwała łuski, które unosiły się dookoła.
  • Wiesz kochanie – uśmiechnęła
    się – ta, która umie robić dobre kuskus, szybko znajdzie męża.
    Tak że, ucz się – kiwnęła ręką abym podeszła bliżej.
Nie mogłam powiedzieć „nie” ( …)
– jak byłam małą dziewczynką –
rozmarzyła się – to mama zabierała mnie na souk (targ) raz w
tygodniu. To było dla mnie wielkie święto, tyle smakołyków wokół
które wolno mi było jeść. Pamiętam jak godzinami wybierałyśmy
warzywa i owoce do domu. I jak matka przebierała w palach zboże
zanim wybrała to najbardziej dojrzałe. Powtarzała, tylko się nie
spiesz, ziarno nie może być uszkodzone…
  
I tak siedząc na dachu powierzała mi
sekret jak ugotować najlepszą kaszę, tradycyjnie z 7 warzywami i
mięsem na odświętny piątkowy obiad.
– musisz mieć czas – dodała kiedy
zbierałam pranie i zdmuchiwałam przyklejone do niego resztki pyłu
po „młóceniu” .
Kuskus „ksuksu” ( z arabskiego to
tłuczenie ). Owszem, wszędzie w sklepach można kupić ten
przemysłowy..ale to nie to samo. Kuskus nie może się kleić, jak
już utłuczemy to następnie moczymy a potem ziarna obtaczamy w mące
i gotujemy w kuskusierce ( na dole woda, u góry sitko a w nim kasza)
około 2 godziny co jakiś czas mieszając i przekładając „zebdą”
takim trochę „zjełczałym” masłem.
Osobno w garnku dusimy kurę z 7
warzywami ( dynia, brukiew, marchew, bakłażan, cukinia, soczewica,
ziemniaki). Podajmy osobno w misce kaszę a w drugiej warzywa z kura
i jeszcze w trzeciej sam sos.  I nie jemy
widelcem ani nożem tylko lepimy w dłoni kulkę…
Na szczęście – gdyż sztuka to nie
lada – można jeść kuskus łyżką stołową.
Jest to potrawa podawana również we
wszystkie święta rodzinne i religijne, dzielą się nią na
szczęście.
Nie zawsze jest jadana taka bogata
wersja tego dania. Na wsiach, na ulicznych straganach znajdziecie
tradycyjnie podawaną miseczkę kaszy z maślanką, wlewa się
maślankę do miski i „pije” kuskus.

2 komentarze do “Kuskus czyli potłuczona kasza”

Dodaj komentarz