Łapy , łapy cztery łapy w Maroku

Pies w Maroku, jak się żyje psom w Maroku,

Będzie to historia, pisana bardzo daleko stad …

  • zaraz, zaraz ale to znaczy skąd ? Pyta mnie Anioł z prawego ramienia. Nie możesz pisać: stąd, jak nie wiadomo skąd piszesz!
  • uha ha ha uha ha – rechocze ten z lewego – twoja ciekawość zaprowadzi cię w końcu do piekła, ha ha ha !

Przestańcie mi mącić w głowie , miejsce nie ma znaczenia ponieważ historia ta, może się wydarzyć wszędzie.

Będzie to historia o Krówce, Białasce , Czarnej Damie, szczekającej wariatce Myszce, Dostojnym Lordzie, Negrulce i moim Brunku chyba geju.

Oraz o wszystkich innych, których znam z codziennego widzenia , którym nie nadałam imion bo nie mam siły, ponieważ odchodzą i przychodzą ….zbyt szybko.

Oraz o wilkach zużytych i wyrzuconych

O Aniołach chodzących po ziemi ( a nie siedzący mi na ramieniu jak ci dwaj – z prawego i lewego )

O kobietach potworach, które ciągną za sobą nie tylko niesmak ale i też takie same głupie dzieci ( oby z nich coś kiedyś wyrosło! ) Oraz ogólnej postawie gatunku zwanego przez naukowców : „człowiek”.

  • uff — Anioł z prawego ramienia aż stęknął – narażasz się, narażasz, nie możesz tak pisać!
  • Może ! Może! – krzyczy mi do ucha ten z lewo – będzie u mnie cieplej a ja lubię gorącą atmosferę , hihi

Poranki są ciekawe, bo cały czas coś się dzieje za oknem, ale ja lubię jak coś się dzieje, bo wówczas brzydki widok jaki się roztacza przed moimi oczami, zostaje na chwilę przysłonięty akcja .

Atrakcje Agadiru i zwykłe życie w mieście w Maroku

Aniołowie z moich ramion, kłócą się, że musi być miejsce w którym dzieje się akacja, owszem już ujawniam – jednak historia ta, jak wspomniałam, może wydarzyć się wszędzie. To, że dzieje się akurat tutaj wynika z tego, że tu mieszkam :). Daje ona fragment obrazu na społeczeństwo w którym przebywam na co dzień , dlatego chce Wam każdego z osobna przedstawić.

Agadir – miasto budowane w latach 20′ na potrzeby francuzów – jako kurort wakacyjny a w latach 60 odbudowane na nowo po trzęsieniu ziemi. Do dzisiaj nim zostało ( tym kurortem – ma się rozumieć – przynajmniej w oczach turystów z zagranicy i lubiących się zabawić na wakacjach Marokańczyków ).

Osiedle biało – niebieskich bloków za obwodnicą miasta, przy górach Atlasu i rowach melioracyjnych, które służą za wysypiska śmieci okolicznym mieszkańcom pięknie pobudowanych willowych domów.

Osiedle zaś , jest zamieszkałe w większości przez tych, którym życie wiejskie w pobliskich górach Anty Atlasu uległo zaburzeniu ( znudzenie, chęć szybkiego zarobku, chęć udania się do szkoły, chęć ucieczki z miejsca narodzin) , jeden za drugim popuszczali ufortyfikowane „ksary” ( wioski )i zamieniali je na betonowe dziuple w blokach ( żartują, że to współczesny „ksar” , a jedna „kazba” ( zamek) to jedno mieszkanie…) . Niektórzy, jak moi sąsiedzi spod 14, do dzisiaj nie mogą się przystosować do życia w mieście.

Czarna Dama

pies w Maroku

Poznałam ją dawno temu, chyba jeszcze przed Brunkiem, była przyjaciółką nieżyjącej już dzielnej i wiernej Iskierki – bo oczka jak iskierki mimo losu. Potrafiła – porwana ( dosłownie) z ulicy, gdzie już się zadomowiła, przez ludzi zajmujących się sterylizacją psów ( była taka akcja w Agadirze zorganizowana przez fundację jakieś 5 lat temu, wyłapywano psy, sterylizowano i wypuszczano, cześć wróciła po jakimś czasie, cześć zdechła bo zabiegi były źle robione i za szybko, pojawiły się też nowe…Akcja jednorazowa, niewiele dała …po latach jest tak samo jak było… ) – na ten zabieg nie wiadomo gdzie – wróciła po 3 miesiącach, kiedy już ją w myślach pożegnałam – chuda taka, że jak siadła pod murem swojej klatki, to słychać było grzechot samych kości.

Wtedy po raz pierwszy na tym osiedlu zobaczyłam parę odruchów zwanych przez gatunek człowieka – ludzkimi – ktoś jej coś dał do jedzenia, do picia a potem została przyjęta na salony przez Wielką Starą Anielicę.

Ale Iskierka odeszła … Została jej przyjaciółka – trochę zastąpiła miejsce Iskierki na salonach Starej ale po czasie oszalała, coś jej się stało w głowę, widzi kogoś kogo nie ma, szuka kogoś kogo nie ma…szczeka do powietrza – I to ona mnie zazwyczaj tym swoim ujadaniem budzi

  • O! Stara Wyszła na spacer – myślę – słuchając ujadania Czarnej Damy.

Nie – Czarna Dama nie ma domu – czasami bywa tylko na salonach. Na co dzień mieszka pod klatką Starej .

Brunko ją toleruje, ale chyba ze względu na zażyła przyjaźń z s.p Iskierką

Wielki słoń – Słonia znam z widzenia, jest czarny jak smoła i wielki jak słoń, ma podobne uszy . Nie wiem jak to zrobił, chyba swoją delikatnością jak na olbrzyma przystało udało mu się wkraść w łaski ludzi i sypia czasami w trawniku pod klatką Starej. Kumpela Czarnej Damy i Iskierki

Brunko się go najwyraźniej boi.

( ps. W momencie publikacji tego posta , Słonia już nie ma…odszedł, może za tęczowy most a może w tylko sobie znane miejsce)

Wariatka Myszka – rodziła raz – dzieci zniknęły, nie wiadomo gdzie. Obecnie w drugiej psiej ciąży

Pies w Maroku

Myszka jest mała jak myszka i biega jak torpeda , goni wszystko i wszystkich, gryzie i skacze po wszystkim , gnębi dziecko swojej zmarłej siostry . Nieudany mix ras tworzony przez ludzi. Ma się wrażenie, że miała być ptakiem, kangurem, kotem , myszą ale na pewno nie psem. Porażka.

Myszka jednak nie daje się przeciwieństwom losu. Brudna, chuda, z kulejąca nogą, cieszy się i szaleje każdego dnia tak samo , czy pustym czy z pełnym brzuchem. Po stracie swojej siostry została sama , na widok Brunka sika , na widok mnie i Brunka robi koła z częstotliwości rakiety. Nie możesz jej złapać, nie da się pogłaskać, nie lubi ludzi.

Białaska

Bezpańskie psy w Maroku

Białaska jest moja i tylko moja . Oswajałam ją pond rok. Nie chciała za żadne mięso dać się dotknąć, aż pewnego dnia to się stało, tak nagle ze nikt się nie spodziewał. Ania ja ani ona. I tak już zostało , teraz wkłada mi głowę między kolana i czeka i tulenie.

Białaska jest cała biała , nawet jak jest przykurzona to jest biała.

Miała brata …zniknął.

Prawdopodobniej jest rówieśniczką Brunka. Nosi klips – to dużo – to znaczy, że nigdy nie rodziła i nie będzie. Dzięki temu żyje.

Białska najbardziej ze wszystkich pragnie być z kim, lub raczej być czyimś psem. Moim jest tylko raz dziennie popołudniami. I to nie zawsze. Wiem że czeka , czeka, czeka , czeka. Od czekania i wypytywania często leci jej woda z oczu…

Białaska kocha wszystkich, psy koty jest mediatorką . Brunka boi się bardzo, wie że jest druga…

Brunek raz się w niej zakochuje a raz nie .

Krówka – największa indywidualista na świecie, artystka z klipsem.

jak się traktuje psy w Maroku

Jest jedynym psem spośród całej ferajny, który mówi wielkimi literami. Na mój widok przemawia jasno długo i na wysokich tonach, na widok Brunka wyje ze szczęścia. Ma posłanie z kawałka wyrzuconej starej owczej skóry, na ścieżce, która ide do domu, aby na pewno nas nie przeoczyć, jak wychodzimy na spacer.

Brunko

kochane psy w Maroku żyją na ulicy

Chłopak, który nie za bardzo lubi dziewczyny, to przez kastrację coś mu się pomieszało, oczywiście za wyjątkiem mnie, ja jestem jego miłością bezkresną. Znaleziony pod drzwiami Starej, leżał i piszczał cały we krwi, ktoś go potrącił i zostawił. No i tak zostaliśmy razem. Gdyby nie Brunko nie było by tej historii 🙂 ani żadnej innej .

Dzisiaj rano po, serenadzie Czarnej Damy , ujrzałam w oddali przy rowach wypas owiec i kóz , czyli standard , co kilka dni mogę przyglądać się z okna paradującym baranom. ( parę dni temu umieściłam o tym posta) . Poza tym nic za bardzo się nie dzieje. Przy śmietnikach cisza, w sumie od kilku dni. Ludzie zrobili się chyba mniej hojni i bardziej oszczędni w wyrzucaniu resztek, a może dobrze je ukrywają przed psim węchem na dnie konteneru ?

W południe przyjechał Niebieski Rycerz, na Swym głośnym rumaku . Pojawia się bardzo nieregularnie, parkuje wyciąga z torby ucięte kurze nogi i głowy i rzuca, głównie Myszce. Lub zostawia dla innych na ziemi .

Potem przebiegł ulicę rzeźnik i wrzucił cały kubeł smacznych kąsków do śmietnika . Ogony podkuliły się pod siebie, ale nie poddały. Jestem za mały – myśli każdy z nich – próbując w podskokach dostać się do środa.. .

Aż tu nagle, zatrzymał się dziadek na rowerze , zsiadł i zaczął wyciągać w wielkich kontenerów smakowite resztki. Obdzielił nimi tych którzy czekali z rozdziawianym psykiem a i trochę zabrał do torby dla siebie. Życie po raz kolejny wyszło z utartych ram.

A potem podjechał swoim błyszczącym samochodem wylakierowany Biały Gość ( w senie chodzi i o garnitur i buty) otworzył bagażnik auta i zaczął rozdzielać czym „chata bogata”.

Te którym się od rana szczęści czyli mała Negra a i Łuszczyk ( zżarty łuszczycą) a i Krówka podbiegła i parę innych ustawiło się w kolejce. Kto zjadł to zjadł reszta musi czekać na kolejny łut szczęścia.

Och – tyle dobroci dzisija od rana – raduje się mój Aioł z prawgeo ramienia

  • hahaha, raz na kilka tygodni możecie się nacieszyć, ja już szykuję podpałkę !

O Wielkiej Starej Anielicy, Negrulce i o tym kto mieszka jeszcze razem ze mną w nowoczesnym „ksarze” będzie w następnym odcinku .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *