Marzenia się spełniają!

corona wirus w Maroku

Agadir – miasto które, jak już we wcześniejszych postach napisałam, przyciąga turystów ( nie wiadomo do końca dlaczego, po prostu magia. Ale nie to jest teraz ważne, gdzie, kto i dlaczego akurat tam lubi wypoczywać ( wolność w wyboru w końcu! ), ale o tym, jak nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różki, ludzie zaczęli w popłochu uciekać nie tylko z Agadiru ale i z Maroka .

Uciekać w większości do siedliska zarazy , narażając zdrowie swoje i bliskich .

Zrozumiałe jest, iż turysta, który wyrwał się na krótkie wakacje i zostawił dom z rodziną lub kwiatki u sąsiada do podlewania w danym kraju, chce wrócić , to normalne, ale Ci, którzy nie musieli , w większości Ci którzy na stałe mieszkają za granicą, nagle w ataku histerii zbiorowej, uparli się, iż będą wracać do kraju narodzin . Właśnie w szycie epidemii. Nie ważne, że przy okazji będą otoczni dzikimi tłumami na lotnisku i że mogą się pozarażać lub jak są już zarażeni, to te zarazki roznosić, odwiedzając swoich bliskich w kraju, w którym się tylko urodzili, zagrażają ich życiu . Egoizm sięgnąć szczytu.

Tak łatwo sterować tłumem.

Pomyśl człowieku, iż wyjeżdżając w czasach zarazy mogłeś mieć już chociażby świadomość ..Więc dlaczego jak owca w stadzie…bezmyślnie…

Co takiego się stało w wyobraźni tłumów, iż komunikat o zamknięciu czasowym granic, spowodował chęć zapłaty każdych pieniędzy aby dostać się do „domu” ?

Tak właśnie działa strach z jakim nie nauczyłeś się sobie radzić. Strach Tobą rządzi. Plus popisy rządów – wysyłanie samolotów – całe te akcje, które miały na celu przyczynić się do rozpowszechnia wirusa ( a nie na odwrót) zostały uruchomiane. A gdzie się podział Twój rozsądek?

Chcemy do Polski! ( nawet nie do domu) tylko do Polski – krzyczało dwóch młodych, napakowanych chłopaków na lotnisku, którzy jeszcze parę dni temu ….Zapłacimy każda cenę! – krzyczeli ze łzami w oczach, Ci którzy na co dzień nie płaczą ( paradoksem było w tym wszystko to, iż chcieli wracać do kraju gdzie została ogłoszona właśnie epidemia, z kraju w którym na razie wirus sobie „kiełkował” w płucach pewnej starszej damy z Włoch.

21 Marca Agadir, centrum miasta ( centrum turystyczne), którego unikałam przez lata jak tylko się dało z jednego powodu:

– nie było czym oddychać.

Spaliny samochodów wyprowadzanych na spacer wieczorami przez bogatych Marokańczyków , tabuny pijanych wychodzących nad ranem z klubów nocnych i wyjących swoje serenady , tabuny turystów wpadających na siebie w szczycie sezonu i bijących się o śniadanie w hotelu, betonowe hotele , tandetne stragany, góry śmieci bez skutków wyrzucanych z powrotem przez fale oceanu. Smród palonego żarcia z fast foodów …ryk pętający się pod nogami dzieci.

W takiej atmosferze nie da się wypoczywać, dlatego większość hoteli zamyka turystów w sowich czeluściach, karmiąc ich i pojąc do rozpuku. A oni z leżaka widzą kawałek nieba, często zasnutego mgłami. ( Toteż zadaje sobie pytanie, dlaczego opcja nie wychodzenia z domu jest tka ciężka ( czyż nie można sobie urządzić wakacji all inclusive na własnych warunkach ? ) a płacenie i dobrowolne zamykanie się w hotelach już nie . Pomijam wyjątki 🙂

Agadir zaczął pękać w szwach, toteż aby zaspokoić biznes zaczęto budować NOWY AGADIR parę kilometrów dalej . Piękną, dziką plaże zagospodarowywano, widok na Ocean przesłoniły betonowe budynki nowo powstałych hoteli. Nic tylko się cieszyć, przecież to stanowiska pracy, będą pieniądze, będzie można wyjechać na wakacje. Umiar? Rozsądek? Świadomość ?

21 Marca Karuzela przestała się kręcić ( koło młyńskie w Agadirze też).

Alicja wstała dosyć wcześnie, może to poprzez wiatr który wiał i hulał pomiędzy oknami. Szybko się ubrała, wzięła psa, wsiadła do samochodu i postanowiła zobaczyć jak w praktyce funkcjonuje przepis zakazu przemieszczania się po miesicie ( za wyjątkiem wybranych zawodów) i zakaz wychodzenia bez ważnego powodu z domu ( bez pozwolenia). Wsiadała w samochód , zapakowała psa i pojechała najpierw kontrolnie do Carrefour’a , ( z domu można wychodzić właśnie po zakupy), gdyż dzień wcześniej nie udało jej się niczego kupić. Ludzie po informacji Króla, że będzie ograniczone wychodzenie z domu, dostali szału i zaczęli szturmować sklepy…Takich miejsc wówczas każdy o zdrowym rozsądku unika. Toteż Alicja szybko się wycofała i uciekła na pustą i piękną plaże.

Człowieku pazerny, nawet jak nie masz się niczego w domu, zawsze zostaje Ci osiedlowy sklepik, który funkcjonuje normalnie, więc skąd znowu włączył Ci się ten owczy zryw do magazynowania rzeczy ? I narażanie swojego zdrowia. Tłumy to siedlisko bakterii. Po tej akcji rzucania się na sklepy wzrosła bardzo szybko ilość zachowań w całym Maroku.

21 marca market pustawy, jedynie obsługa uzupełnia brakujący towar.

Ok – sklep zaliczony bez przeszkód – teraz jadę na plaże.

Policja jej nie zatrzymała ale zatrzymały ja poustawiane wszędzie barierki :

zakaz wjazdu na parkingi przy plaży.

Parkować za to można wszędzie przy zamkniętych na cztery spusty hotelach i restauracjach, nocnych klubach itp. To nie znaczy, że hotele nie żyją, owszem żyją. W środku obsługa się krząta i sprząta, naprawia się drobne usterki, wymienia parasole i leżaki, znakomity czas porządków, które przez większość obsługi zawsze są odkładane, bo jak to zamykać hotele w sezonie ??? Po sezonie tez nie bo sezon jest zawsze.

Pusto , cicho nie ma nawet „beach boy’s”, nie ma chodzących sklepów, nie ma nikogo.

Plaża na całej swoje długości pusta…jedynie mewy zasiedliły ją tłumnie.

Pierwszy raz widzę takie skupiska mew w Agadirze na plaży! uśmiechnęła się Alicja

Alicja popatrzyła na biegającego w zachwycie wszędzie psa, położyła się na ciepłym piasku i spojrzała na piękne błękitne niebo. Cóż za niezwykły widok pomyślała ! Błękitne niebo i pusta plaża w Agadirze. Spełniło się moje marzenie, aby tu być właśnie kiedy jest tak pięknie cicho , pusto. Słuchać szum fal, śpiew ptaków, to jak piękny sen…

Jakaś kobieta jadąca na rowerze przysiadła kawałek dalej na rozgrzanym murku i zapatrzyła się w dal, w falująca toń Oceanu.

Poza tym pustka , patrole policji spacerują daleko. Tylko przyroda powolutku wyściubia nosa i zaczyna oddychać.

Takie małe plusy tego, jak jak największy szkodnik zamknął się w domu. Chwilo trwaj! – pomyślała Alicja i wyciągnęła twarz do słońca.

Czy damy szanse odrodzić się chociaż trochę naturze ? Bo wirus jak wiemy, nie pojawił się bez powodu i bez przyczyny.

3 myśli na “Marzenia się spełniają!”

  1. Pieknie to opisalas. Zgadzam sie zupelnie. W nowym swiecie tez sobie poradzimy, kto powiedzisl, ze to co bylo bylo dobre. Swiat zwariowal. Ludzie poglupieli. Mysleli, ze wszystko im sie nalezy. I ci wlasnie co nie wiedzieli jak zajac sie dziecmi w domu, ci ktorzy nie potrafili sobie stworzyc wlasnego swiata teraz cierpia i boja sie, panikuja ze koniec nadchodzi, sluchaja bzdurnych informacji i dalej w tym tlumie funkcjonuja. Tloczne myslenie i sluchanue tego co rzad nam powie. A rzad robi wszystko zeby nas zmanipulowac i miec w garsci! Korzystaj wiec z pustek. Pozdrawiam.

    1. Tak Moniś , oby było więcej wśród nas takich co z uwagą patrzą na świat. Ze spokojem, szanując nie tylko siebie ale też innych, nie tylko ludzi ale wszystko. Może niektórzy zwiększą swoją świadomość 🙂 Uściski zza przysłowiowej miedzy ! 🙂

  2. Tę sielska atmosferę psuje jedno – ci wszyscy ludzie noszący jedzenie, obsługujący hotele i prowadzący biznes jak Pani, a także wielu, wielu innych za miesiąc-dwa nie będą mieli z czego żyć.
    Czeka nas głód, wojny i przynajmniej 10 lat wychodzenia z kryzysu – do całkiem innego świata.
    Będzie on tak różny od dotychczasowego, jak się różnił świat miedzywojnia od świata lat pięćdziesiątych.
    Dla mnie to niestety koniec życia – mam 70 lat i moje podróże w piękne meijsca już nie wrócą 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *