Plac niewolników „Rhaba Kdima”

– dix diraham ! … Sir!
– hello! henna?
– 5 dirham , just look!
– Hallo!!!!!!

W stosie czapeczek siedzą damy haremowe. Prawie że giną w kolorach. Można by było przejść obok, nie zauważając ich ( kolor czapek omamia), gdyby nie ich szybkie, nerwowe ruchy rąk ( to od nich zależy pewno dzienny utarg), którymi wymachują na prawo i lewo, prawie rzucając w twarz przechodnia, to wełniane cudeńko.  Ich świdrujące oczy, ledwo co widoczne spod zasłon, przenikają każdego …

– Haloo! Madame!

Czasem damy haremowe leżą leniwe rozłożone wśród swych wełnianych wyrobów.  Pomiędzy nogami biegają koty i łaszą się do tych wełnianych gór… Koci raj!

Gdzie jesteśmy? Co to za miejsce? To plac niewolników ( do 1920 roku, hipokryzja Francuzów zatrzymała oficjalny handel, aby rozpocząć taką samą ale ich historię)  znany pod ładnie brzmiącą nazwą „plac przypraw” .
Pośrodku placu poukładane te wełniane kopce. W prążki, paski, gładkie  Z kutasikiem lub bez. Ukryte przed słońcem pod kapeluszami parasoli plażowych. Cóż za ironia…
A wokół stargany z ziołami, magicznymi miksturami, kadzidłami i przyprawami .
W klatkach, już nie ludzie zwożeni tutaj w karawanach oraz ci łapani przez korsarzy i oglądani jak konie. Bo towar musi być dobry nie wybrakowany. Zęby ładne? Skóra gładka? A włos się trzyma głowy…?
Teraz wystawiane do sprzedaży są zwierzęta.
Może kameleona? Na bóle głowy i przeciw złym urokom! Wrzucisz do ognia, jak pęknie to czar pryska..
A żółwika? Bogactwo nie ucieka
Jaszczurka… jedna mucha na dzień starczy
A ludzie?
Ludzie pod przykrywką z czapek sprzedają siebie, tak jak potrafią. Licytacja trwa, wyraz twarzy się zmienia  krople potu spływają … ale tego nie widać po tymi parasolami…

Reszta, patrzy zafascynowawszy z ukrycia modnej kawiarni, na cały ten barwny kram. Może w myślach dopingują damom haremowym ( dix dirham! ), śmiejąc się jak kameleon zmienia kolor ( jeszcze), łapiąc w kadr obiektywu co lepsze obrazki. I tak na pozór, historia placu Rhaba Khdima została przysypana przyprawami. Ale tylko na pozór.

Marrakesz, Place des Epicec,  dzień jak co dzień.

Tagi:

Dodaj komentarz