„Souk” czyli targ

Souk czyli targ!
Raz w tygodniu w dzień targowy takie
słyszy się „rozmowy”:
Arra! Arra!- – krzyczy poganiacz
osiołka, obładowanego workami z towarem.
Mia rial Mia rial! – zachwala taniość
swego towaru mężczyzna w niebieskim turbanie
Tmaaaaar! Tmaaar!!!!!!! – dmie ile sił
w pucach ten w białej sukience ( mężczyzna oczywiście) pokazując
na kartony wypełnione soczystymi daktylami.

Zapachy mieszają się z krzykiem,
krzyk dociera do uszu steki mężczyzn spacerujących po tym
targowisku, kupujących, sprzedających, plotkujących. Miejsce
przypomina ul, tyle że nie ma w nim pszczół a mężczyźni.
Każdy mężczyzna jest elegancko
ubrany, przeważnie na biało. W końcu souk jest tylko raz w
tygodniu.
Toteż podziwiam ich długie do ziemi
„gandory”, letnie „dżelaby” z kapturem, elegancko zawiązane
turbany lub zwoje materiału na głowie.
Weszłam w ten męski świat burząc
ich spokój i porządek, odwieczne tradycje.
Patrzą na mnie tymi dzikimi oczami, na
ich twarzach wyżłobionych przez emocje widzę niepokój.
KOBIETA! Na zakupy wybrała się
kobieta!

Dodaj komentarz