Za wydmami…

  • Sahara

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” – powiedział kiedyś Mały Książę.

Wędrując w karawanie przez wydmy Erg Chebi możemy trafić, a raczej przewodnik nas zaprowadzi do obozu nomadów.
Są to miejsca autentyczne. Zamieszkane przez tych, którzy często za dach nad głową maja całe niebo. Pełne gwiazd.

Obozowiska takie, składają się przeważnie z: 2- 3 palm daktylowych, studni z wodą (studnia może być również oddalona ale woda musi być dostępna), zagrody dla wielbłądów (niekoniecznie), legowiska dla wpół zadomowionych kotów. Koty, jak to zwykle czyni większość udomowionych zwierząt, przywędrowały na pustynię za człowiekiem. Psów nie ma. Nie są mile widziane w tych rejonach.
Są namioty dla gospodarzy. W takim obozowisku mieszka jedna rodzina. Czasami liczna. Kobiety zajmują się wychowywaniem dzieci, dbaniem o domostwo. Tak, panie od razu powiedzą: dużo do sprzątania nie mają, ale czy ktoś próbował kiedyś pozbyć się wlatującego wszędzie piachu?
A niech tylko przywieje szergi (sirocco)….
Mężczyźni przeważnie udają się do większych miejscowości za pracą sezonową na 3 lub 6 miesięcy. Lub są np. przewodnikami wielbłądów i przyprowadzają turystów w swoje progi. Wtedy taki turysta ma okazje podjerzec jak wygląda życie nomadów.
Dzieci biegają w te i we wte, a jeżeli maja okazje to wyłudzają od gości z zagranicy (turystów) różnego rodzaju souveniry.

Taki namiot, w którym mieszka nomad jest podzielony na połowę, w jednej jest salon (maty do siedzenie na podłodze, czasami ręcznie tkane kilimy, poduchy) i często ten salon ma tez wydzielone miejsce dla kobiet i mężczyzn, druga połowę zajmuję sypialnia i garderoba (garderoba to pudło, albo zasłona utkana z wełny owczej za która to znajdują się ubrania, koce – czyli pościel – poduchy do spania. Czasami przy sypialni jest mini – kuchnia. czyli butla gazowa (w wersji nowoczesnej) i przybory do parzenia herbaty.
A toaleta? Zapyta uważny czytelnik.
A tak… toaleta. Każdy ma swoją indywidualna, gdyż za potrzebą udaje się po prostu za wydmę.
czy nomad się myję? tak. ma miskę, wodę i mydło. a kobiety całe zestawy upiększniajace. Glinkę do twarzy rhassoul, hennę, olejki i żnego rodzaju maseczki ziołowe, które to robią sobie same.
Jeśli gospodarz danego obozowiska jest pracowity, rozstawi dwa, trzy namioty dla gości – turystów.

Noc u nomadów.

Kiedy piach przybiera barwę zachodzącego słońca, i karawana z Merzugi dociera do obozowiska, to czas spoczynku.
Wielbłądy udają się na swoje legowisko, przewodnicy uwalniają je z ciężkich bagaży. To wielbłądy niosły koce, które posłużą za okrycie kiedy nadciągnie chłodna noc, produkty na kolacje, wodę i inne potrzebne wiktuały zaleznosci od fantazji przewodnika. (cdn)

Dodaj komentarz